Ile razy, tylko w tym sezonie, z uczuciem ulgi, albo satysfakcji, albo w ogóle bez myślenia o tym, skupiony na kruksowym ruchu, wpinałeś się do pięknego, błyszczącego, srebrnego ringa? A może było tak, ze nie wstawiłeś się w drogę, bo za zardzewiałego, ciętego z kątownika spita na pierwszej wpince złamanego grosza byś nie dał? To, że możemy się cieszyć tymi pierwszymi sutuacjami, zawdzięczamy wielu godzinom pracy pro publico bono ekiperów-społeczników. Jest okazja, żeby czynem wyrazić swoją wdzięczność. Nasz klubowy ekiper Szczepan poszukuje niewykwalifikowanych pomocników: