
Mówi się, że kiedy umiera człowiek, to wraz z nim umiera cały jeden świat. Ten świat, który odszedł wraz z naszym kolegą Edmundem był bardzo bogaty i ciekawy. Znaliśmy Edmunda jako osobę stale dążącą do poznania świata, na którym przyszło nam żyć. Z niespożytą energią był aktywny wszędzie tam, gdzie mógł coś dobrego z siebie dać, czy to w pracy zawodowej, czy w dziełalności społeczno – politycznej, czy wreszcie w szeroko rozumianej turytstyce. Z tej strony znaliśmy go, w naszym Klubie Wysokogórskim, najlepiej, ten jego nigdy nie słabnący głód przygody.